Co się myśli w takiej chwili? Chyba nic się nie myśli, umysł jest poza tym wszystkim. Docierają tylko pojedyncze słowa. Nie chce się słuchać reszty, a co mnie reszta obchodzi. Krótkie pytanie czy zgadzamy się na sekcję. I świat zawirował, nie chciało mi się żyć. Co tam fizyczny ból, serce które pęka na pół to jest prawdziwy ból. Taki którego nie da się uleczyć ani zmniejszyć.
Leżałam wciąż na porodówce, co trochę pobierali mi krew. Myślałam że już gorzej być nie może. A jednak życie jest bezlitosne. Adaś przegrał swoją walkę o życie, teraz walczyli o moje. Bakterie przedostały się na cały organizm powodując sepsę. Było mi już obojętne co ze mną będzie, nic już nie miało znaczenia.
W końcu dojechali rodzice, płakali razem z nami. Płakały nawet pielęgniarki, jedna uspokajała moją mamę. Po kilku godzinach przewieźli mnie na inną salę, ze starszymi babkami po różnych zabiegach. One myślały że jestem we wczesnej ciąży i dlatego tam leże i jak zaczęły wypytywać o termin porodu i jaka płeć myślałam że umrę.
Dowieźli jedną panią z Rosji, przychodziła do niej przyjaciółka. Jak się dowiedziały czemu tam jestem, postawiły sobie za zadanie poprawie mi humoru. Oczywiście nie było na to szans żebym się uśmiechnęła ale jakoś trzymały mnie w pionie. Jak już wyszły ze szpitala dzwoniły do mnie a później mnie odwiedzały.
M. siedział ze mną od rana do wieczora, przynosił mi jedzenie. A że nawet jeść mi się nie chciało to przynosił 2 talerze i siadał i jadł razem ze mną w szpitalu. Nadszedł czas organizacji pogrzebu, M. potrzebował zaświadczenie z mojej pracy do ZUSu. Ja nie byłam w stanie rozmawiać, więc podałam mu nr do mojego kierownika. Powiedział co się stało i co potrzebuje. Jakby mało nieszczęść na mnie spadło, zwolnili mnie z dniem porodu. W najgorszym dniu mojego życia zwolnili mnie z pracy, jaką trzeba być świnią żeby tak postąpić? Zdawałam sobie sprawę że mnie zwolnią po macierzyńskim, ale miałam urodzić 26 maja a później przez pół roku zajmować się dzieckiem. Nawet pracownicy zakładu pogrzebowego zadzwonili do mojej firmy powiedzieć im że tak się nie postępuje..
Czy mogło być gorzej? Myślałam że już wszystkie nieszczęścia na nas spadły,a tu mój dziadek jak się dowiedział co się stało dostał udaru mózgu. Byliśmy już na dnie a ja wciąż leżałam w szpitalu i dostawałam antybiotyki w ciemno bo jeszcze nie było wyników co to za bakteria powoduje zakażenie.
Najgorsze jednak były ciężarne które mijałam na korytarzu, próbowały mnie omijać, ale nie zawsze się dało. W nocy słyszałam jęki rodzących, zakrywałam uszy poduszką ale i tak było słychać. Koszmar. Gdy w nocy wychodziłam do łazienki pilnowały mnie pielęgniarki, chyba bały się żebym sobie nic nie zrobiła. Po każdym zastrzyku robiło mi się słabo i zasypiałam i tak mijał dzień za dniem.
mam nadzieje ze czujesz sie lepiej :) zapraszam an rozdanie ZOEVA http://madziakowo.blogspot.com/2015/12/rozdanie-wygraj-paletke-zoeva.html
OdpowiedzUsuń